poniedziałek, 26 listopada 2012

I po pchlim

Wczoraj spędziliśmy dzień w Krakowie, najpierw Pchli Targ w muzeum sztuki Japońskie. Powiem prawdę, miałam większe oczekiwana, co nie zmienia faktu że bardzo mi się podobało.Cieszę się że poznałam kilka blogujących mam. Zoczyłam ale przedświątecznych zakupów jak nie było tak nie ma. Później pognaliśmy na rynek i jarmark adwentowy. Matylda w takie dni naprawdę daje nieźle w kość ale wraca z wypiekami na twarzy, bardzo podekscytowana co rekompensuje jej czasem karygodne zachowanie:)




9 komentarzy:

  1. być wszędzie, wszystko zobaczyć i dotknąć. fajnie by było..;)

    OdpowiedzUsuń
  2. my już też czekamy na edycję warszawską :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też byliśmy na pchlim.... i jakoś tak mikro w tym roku....liczyłam na świąteczne inspiracje i ciekawe nowe projekty .... ale się przeliczyłam... moje dziecię stwierdziło że nuda i chce do kaczek nad Wisłę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. My Pchli zaliczamy regularnie w Wawie i zawsze wychodzę "z czymś". Matylda super opatulona. Świetny komin!

    OdpowiedzUsuń
  5. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/30 listopada 2012 16:00

    osz ale zazdroszcze!mnie wszystkie pchlie targi omijaja:/
    nie dosc ze fajne produkty,to jeszcze mozna spotkac fajne blogerki ehhh:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja byłam pierwszy raz, ale teraz w miarę możliwości mam zamiar bywać częściej. pozdrawiam, mam nadzieje że kiedyś uda Ci się być

      Usuń