sobota, 28 czerwca 2014

Nowe stare love

Dziś będzie o miłości. Miłości, która ciągnie się za mną od dzieciństwa. Jak to z miłością czasem bywa, przez ostatnie kilka lat wydawało mi się że  między nami nic nie ma. A tu naglę wróciła- i to ze zdwojoną siłą. Chodzi o markę Endo. Pamiętam, że moja mama kochała tą markę gdy byłam mała. W pewnym okresie mojego życia 90% mojej szafy było Endo. Potem, wszystko wydawało mi się za dziecinne, bo ja już w końcu byłam nastolatką. Z małą Matyldą jakoś też nie potrafiłam wrócić do tej marki. Ale ostatnio, znalazłam swojego misia endo, który ma xxx lat. Wprawdzie cała kolekcja jego ubranek się rozpłynęła ale miś został. Dałam go Matyldzie. Kupiłyśmy ubranko i przy okazji coś dla Matyldy. I okazało się że jakościowo wszystko jest idealnie. Ceny fajne. Wszystko dziecięce ale bez lukru dookoła. Takie niewymuszone i proste. Matylda wkręciła się w misa. Więc do mojego starego i wysłużonego niedługo dołączy drugi i oczywiście stosik ubranek. Fajna alternatywa dla lal.
Matylda ma: sukienkę/tunikę-endo, legginsy-sh,butki-h&m miś i jego strój-endo






2 komentarze: